wtorek, 16 kwietnia 2013

Część III

Dla Fantasy.
Proszę Cię bardzo, w tej notce się dowiesz ‘co ja tam dla Alexi zgotowałam’ :) 



Nie mogła się skoncentrować nawet na czytaniu. Hałas panujący dookoła przyprawiał ją o białą gorączkę. Może ten bulwers wynikał z tego, że Alexa tak  na prawdę nie chciała tam być? Sto razy bardziej wolałaby teraz siedzieć w swoich spokojnym dormitorium, pijąc herbatę i wchodząc w magiczny świat lektury, lub pogrążając się w objęcia Morfeusza, niż być na tej imprezie, w dodatku w towarzystwie prawie obcych ludzi z Feroxa. Jeśli już impreza, to czemu nie w Placidusie? Przecież tam można się równie dobrze bawić, a w dodatku w towarzystwie zaprzyjaźnionych ludzi.
Alexia obejrzała się dookoła, szukając wzrokiem burzy ognistoczerwonych loków, które Lena zdążyła zawinąć, kiedy szatynka przebierała się w łazience. Doszła do wniosku, że nie będzie tutaj tak siedziała, wśród gromady ludzi, pijanych w sztos. Podjęła próbę ucieczki. Złapała swoją kopertówkę w kolorze kości słoniowej i jeszcze raz rozejrzała się uważnie. Każda pomyłka mogła ją kosztować  dodatkowe godziny spędzone na kanapie. Wstała i energicznym ruchem , uważając by nie skręcić kostki na tych wysokich obcasach, ruszyła w stronę drzwi. Z każdym krokiem koniec udręki wydawał się coraz bliższy i realistyczny. Jeszcze tylko kilka kroków dzieliło ją od ‘wolności’, kiedy poczuła czyjąś ciepłą dłoń na swoim nadgarstku. ‘ Cholera..’ warknęła ze złości domyślając się, że dłoń należy do jej kuzynki, którą zaciekawiło, dlaczego Alexia już wychodzi. Perspektywa siedzenia tutaj dla uciechy rudej wcale do niej nie przemawiała. Wcale nie była typem osoby chodzącej na każde imprezy i upijającej się do nieprzytomności oraz wstającej rano z wielkim kacem.
Alexia postanowiła postawić się i za wszelką cenę wrócić już do dormitorium. Odwróciła się pewnie i już miała zacząć mówić, lecz przerwała zaskoczona. Ku jej ogromnemu zdziwieniu stała nie przed drobną rudowłosą, a przed wysokim i umięśnionym blondynem o głębokich zielonych oczach i czarujący uśmiechu. Zamurowało ją.
- Cześć Walsh – jako pierwszy odezwał się chłopak, patrząc zdziwiony na szatynkę. – Co ty tu robisz?
Alexia przełknęła ślinę i próbowała się rozluźnić, nie chcąc poznać po sobie tego, że jest niesamowicie spięta.
- Hej, Aaron – odparła. – Właściwie, to ja już wracam do dormitorium. Lena mnie tutaj zaciągnęła, a ja nie mam ochoty tutaj siedzieć.
- Taaa, znam to. Ja też wolałbym być teraz na przykład na imprezie u niedźwiedzi, ale chłopacy chcieli przyjść tutaj..
A więc jednak mieli ze sobą w tej chwili coś wspólnego. Oboje nie byli zachwyceni z perspektywy bycia tutaj. W dodatku byli tutaj z przymuszonej woli swoich towarzyszy, którym zależało tylko na zabalowaniu i oblaniu początku roku szkolnego. Mimo to, Alexia nie miała ochoty usiąść z Aaronem przy jednym stoliku i wypić wspólnie kieliszka wina, butelki piwa, czy nawet szklanki soku pomarańczowego, który zawsze pili razem będąc jeszcze parą...
Alexia podniosła głowę. Zobaczyła, że wzrok chłopaka jest intensywnie wbity w jej oczy. Czuła, jak serce zaczynało bić jej coraz szybciej a puls podnosił się z sekundy na sekundę. Mimo, że nadal czuła coś do chłopaka nie mogła dać komukolwiek odczuć po sobie tego faktu, a już tym bardziej nie jemu. Zacisnęła mocno zęby ,starając się ujarzmić miotające nią emocje. Czekała tylko na to, kiedy Aaron powie jej, że musi już iść, że wołają go koledzy, że jest śpiący, ale nic takiego nie usłyszała. Wprost przeciwnie.
- Wiem, że chcesz już iść, ale może zatańczysz ze mną? Chociaż raz. – zaproponował blondyn, zachęcając do tego, aby dziewczyna poświęciła mu chociaż chwilę przed wyjściem.
Musiała się chwilę zastanowić. Z jednej strony to by była najlepsza rzecz, która spotkała ją na tej imprezie, z drugiej strony nie miała już ochoty na żadne zaloty ze strony chłopaka, a tym bardziej na taniec z nim. Potrzebowała teraz długiego, przyjemnego snu. W końcu podniosła wzrok, który wcześniej wbijała w podłogę i spojrzała mu prostu w oczy .
- Nie Aaron, nie dziś. Na prawdę jestem zmęczona. Nie mam ochoty na taniec.
Na twarzy chłopaka można było dojrzeć ogromną irytację z powodu odrzucenia, lecz starał się on tego zbytnio nie ukazywać, lecz nie ukrywał względem dziewczyny, że bym lekko zawiedziony, gdyż bardzo liczył na ten taniec. Widocznie się przeliczył.
-  Szkoda, może kiedy indziej – mruknął – A mogę chociaż odprowadzić się do dormitorium?
‘ Ale on jest uparty ‘ pomyślała Alexia, poddenerwowana zachowaniem Aarona. Czy nie dane jej było chociaż wrócić spokojnie do dormitorium w samotności? Przemyśleć wszystko spokojnie? W końcu dziewczyna zdecydowała się za wszelką cenę wydostać się z tej imprezy, bez Aarona, bez jego kolegów, bez Leny czy kogokolwiek innego. Musiała się w takim razie postawić chłopakowi, który tak na nią napierał. Szarpnęła ręką, która nadal była przytrzymywana przez broń blondyna, uwalniając się z mocnego uścisku. Uniosła wysoko głowę, aby sprawiać wrażenie bardziej pewnej siebie i rzekła:
- Nie Aaron. Nie potrzebuję twojego towarzystwa, dzięki, ale chyba trafię do dormitorium sama.
Odwróciła się na pięcie i wyszła za drzwi. Była sama na korytarzu. W końcu cisza i spokój...
***
                ,, Kochana mamo!
Właśnie wróciłam z imprezy u Feroxia, na którą zabrała mnie Lena. Chciała, bym się trochę rozerwał, ale ja nie potrafiłam się tam rozluźnić. Nie jestem typem człowieka, który upaja się alkoholem do nieprzytomności, budząc się nad ranem z ogromnym kacem, bólem, który rozwala twoją głowę od środka. Przecież znasz mnie, wiesz, że ja taka nie jestem...
                W sumie, to ja nie dlatego piszę ten list. Piszę go z prośbą do Ciebie.  Chciałabym, abyś jakimś sposobem przysłała tutaj mojego kochanego kota, o którym zapomniałam wyjeżdżając tu. W sumie, nie miałam nawet jak go zabrać ze sobą. Byłam po uszy obładowana walizkami. Mogłabym mu jeszcze zrobić krzywdę.
                Nie wiem jak to zrobisz, lecz mam nadzieję, że coś wymyślisz, wierzę w Ciebie.

                                                                 Twoja kochająca córka, Alexia.
P.S. Conor mówił coś o jakiś strzelających cukierkach, proszę, zapakuj je do torby. Zrobię braciszkowi miłą niespodziankę. ‘

Alexia włożyła swój list do koperty, zaklejając ją bardzo dokładnie. Zwinęła ją w rulonik, po czym wyciągnęła z klatki śnieżnobiałą sowę wkładając jej w szpony list. Podeszła do okna. Postawiła sowę na parapecie i otworzyła jedną połówkę okna. Biała, niewielka sówka jeszcze tylko raz spojrzała się na właścicielkę, rozłożyła skrzydła i pofrunęła hen daleko, za jezioro, wysokie góry, doliny..
Ledwo żywa szatynka usiadła na łóżku całkiem wycieńczona. Pogładziła dłonią miękką pościel. ‘ Dlaczego ja zawsze jestem taka poważna w listach do mamy?’ rozmyślała. Rozejrzała się do pokoju. Sprzyjało jej też to, że była całkiem sama w pokoju. Uwielbiała to. Delektowała się ciszą niczym najwykwintniejszym winem z paryskiej restauracji. Cisza była czymś pięknym, czego nie można było opisać. Nie lubiła kiedy dziewczyny były w dormitorium. Był w tefy tłok i rumor. Jedno wielkie zamieszanie. Na szczęście nie zdarzało się to często, ponieważ wszyscy mieli wiele lekcji, dochodziły jeszcze treningi Quidditcha, a w dodatku po zajęciach spotykali się ze swoimi przyjaciółmi. Alexia rzadko widziała kogoś uczącego się równie zawzięcie co ona, dzień w dzień.
Dziewczyna położyła się na łóżku. Myślała, co będzie jutro robić. Może pójdzie gdzieś z Melody? A może zostanie i przeczyta dobrą książkę. Albo napisze jeszcze jeden list, lecz tym razem do swojej Mugolskiej przyjaciółki, która mieszka na przeciwko niej w tym samym mieście. Dziewczyna wiedziała, że Alexia jest czarownicą. Nie zazdrościła jej. Zawsze uważała, że to nic fajnego. Bardzo bała się też magii. Nigdy nie wiedziała, jak ma na nią reagować. A przecież magia jest cudowna. Trzeba ją tylko zrozumieć, a od razu się ją pokocha. Bynajmniej tak twierdziła Alexia, której magia była całym życiem. Bez niej nie wyobrażała sobie normalnego funkcjonowania. Normalnego funkcjo... normln...
Dziewczyna nie spostrzegła się nawet, bowiem pogrążona w marzeniach zasnęła...
***
Alexia obudził hałas w pokoju. Usłyszała dźwięk otwierających się, lekko skrzypiących drzwi. Jej współlokatorek nawet to nie tknęło. Nic dziwnego. Niebieskooka zawsze miała płytki sen, co było w pewnych sytuacjach zaletą, w innych wadą.
- Kto to? - Zapytała półszeptem, kompletnie zaspana.
Melody starała się wejść jak najciszej, ale niestety obudziła przyjaciółkę. Podeszła po omacku do jej łóżka i położyła się obok szatynki. Alexia uniosła lekko głowę zaskoczona. W końcu nie codziennie ktoś jej się pakuje do łóżka w środku nocy.
- Przepraszam, że cię obudziłam – Melody położyła głowę na poduszkę. Była pijana. Przyjaciółka czuła od niej mocny zapach alkoholu, mimo to nie dziwiło to Alexi. Przecież Melody też miała być na imprezie.
- Nic nie szkodzi, ale gdzie ty się tak włóczysz, dziewczyno? - zapytała cicho, chodź niepotrzebnie, bo inny dziewczyny mogły by tylko obudzić armatnie wystrzały. To się nazywał bardzo twardy sen.
- Miałam pewne plany co do wieczora - przymknęła oczy. Była strasznie zmęczona. - Powiem ci jak wszystko pójdzie po mojej myśli.
Jeśli wszystko pójdzie po jej myśli? Co to ma znaczyć? Czy Melody ma jakieś kłopoty? A jeśli tak, to dlaczego nic nie powiedziała o nich Alexi? Szatynka postanowiła dalej słuchać dziewczyny. Może powie jej coś więcej na ten temat...
Melody czuła, że kręci jej się w głowie, więc otworzyła oczy.
- Pouczyłaś się?
Alexia przekręciła się na drugi bok, tak, oby twarzą była zwrócona w twarz Melody.
- Nie, niestety. Lena mnie wyciągnęła na tą imprezę do Feroxa - odpowiedziała.- Później byłam na nią okropnie zła za to.. Kompletnie mi się tam nie podobało.
- Dlaczego? - zapytała sennym głosem. Wyglądała, jak by miała zaraz zasnąć i nie wstać aż do południa następnego dnia.
- Dziś nie miałam nastroju na zabawę. - rzekła, całkiem szczerze. A Aaron to już była inna sprawa.- Za to ja widzę, że ty się nieźle bawiłaś.
 - Całkiem dobrze - znów przymknęła oczy. - Całkiem dobrze... - po czym odpłynęła w krainę snów.
Alexia pchnęła swoją koleżankę, chcąc ją obudzić, lecz o mało nie zrzuciła jej z łóżka. Energicznym ruchem złapała ją w ostatniej chwili przed upadkiem. No cóż, trzeba było przyznać, iż mimo tego, że Melody nie wyglądała na specjalnie ciężką, teraz , upadająca na podłogę zdawała się ważyć dwa razy tyle co normalnie. ‘ Dość tego ‘ pomyślała. Postanowiła przenieść przyjaciółkę na swoje łóżko i wrócić do krainy snów.
- Królewno, przebieraj się w piżamy i idź spać, jutro mamy dość pracowity dzień. Albo wiesz co, idź już spać, bo widzę że ty nawet nie dasz rady się przebrać – Alexia wstała z łóżka i złapała swoją półprzytomną koleżankę, po czym pomogła jej się przenieść na swoje łóżko. Szatynka  wróciła na swoje łóżko, położyła się i zawinęła w cienką kołdrę. Noc jeszcze długa, a ona nie chciała zmarznąć. Teraz pragnęła tylko  spędzić spokojnie resztę nocy.