sobota, 6 lipca 2013

Część V

    
W sumie, to dla Ade. Za wszystko i za nic. 
Coś dłuższego niż poprzednio.



      Alexia szła żwawym krokiem w kierunku żeńskiego dormitorium Placidusa. Marzyła tylko o tym, by zrzucić z siebie tą długą, czarną, niewygodną pelerynę i włożyć coś wygodniejszego. W dodatku ręce jej odpadały od dźwigania tych ciężkich podręczników. Miała tylko nadzieję, że nie spotka nikogo po drodze, kto będzie miał ochotę pogawędzić. Aczkolwiek jak na złość usłyszała wołanie za plecami:
- Alexia, czekaj!
To krzyczała rudowłosa Lena, która niezdarnie biegła w kierunku szatynki o mało nie spadając na innych uczniów. Dziewczyna zastanowiła się chwilę, czy udawać, że nic nie słyszała, czy przystanąć i poczekać na kuzynkę? W końcu jednak zdecydowała się na drugą opcję i przystanęła, czekając na nią.
- Nie mam zbytnio czasu, więc jak byś mogła się pośpieszyć, to byłabym ci naprawdę bardzo wdzięczna - rzekła do rudej, po czym ponownie ruszyła przed siebie
- A gdzie się tak śpieszysz, księżniczko? - zapytała zziajana rudowłosa ironicznym głosem.
- Do dormitorium i nie mów do mnie księżniczko.
- Taaa, pewnie, do dormitorium. Ty mi już oczy nie mydl, lepiej powiedz prawdę. No co, mi się wstydzisz powiedzieć?
- Nie wstydzę, po prostu uważam, że to nie twoja sprawa, tyle – burknęła podirytowana już Alexia. Nie miała najmniejszej ochoty powiedzieć gdzie zamierza iść. Przecież ona się nie wtrąca do życia Leny, więc i ona nie powinna wtykać nosa w nie swoje sprawy.
- No dobrze już, dobrze. Nie chciałam cię zdenerwować, przepraszam.
- Przyjmuję przeprosiny – odpowiedziała.
Nastała cisza. Obie szły w milczeniu, pośpiesznym krokiem. Powiewająca na boki peleryna coraz bardziej denerwowała szatynkę. Jej towarzyszka zauważyła to i zaczęła znowu zadawać pytania.
- A czemu nie możesz jej po prostu zdjąć?
- Bo mam zajęte ręce, nawet nie wiem, jak bym ją trzymała.
- Jeśli chcesz, to ja ci mogę ponieść książki, a ty wtedy zrzucisz ten płaszcz? - zaproponowała rudowłosa, posyłając kuzynce szeroki, szczery uśmiech, po czym wzięła od niej podręczniki, a ona zdjęła z siebie płaszcz i odsapnęła.
- Co za ulga, dziękuję.
- Nie ma za co, a teraz chodźmy, muszę dorwać Alana. Ehh, nawet nie pamiętam kiedy ostatnim razem z nim rozmawiałam. Te prefektowanie uderzyło mu za bardzo do głowy.
- Prefektowanie? Jest takie słowo?
- Nie, właśnie je sobie wymyśliłam. A teraz chodźmy szybciej, te książki rzeczywiście są ciężkie! - przyznała Lena, po czym przyśpieszyła kroku.

***

Alexia ubrana już dość wygodnie, bo w zwiewną sukienkę i siwo – popielaty sweterek stanęła pod drzwiami męskiego dormitorium Honestusa. Zapukała delikatnie i czekała, aż ktoś jej otworzy. Nagle drzwi uchyliły się i zobaczyła twarzy swojego przyjaciela.
- Cześć Bill, pamiętasz jak umawialiśmy się na spacer? – zapytała z uśmiechem na ustach
Bill wychylił zaspaną twarz zza drzwi dormitorium. Kiedy zauważył dziewczynę, również się uśmiechnął.
- Jasne.- powiedział, chcąc ukryć szerokie ziewnięcie. Spojrzał na zegarek na nadgarstku.- Teraz?
Dziewczyna zmarszczyła brwi. Była trochę zdziwiona. W sumie zaciekawiło ją też to, czemu jej przyjaciel jest tak zaspany. Czyżby spał o tej godzinie?
- No, a kiedy?
Zamknął szybko za sobą drzwi, zostawiając dziewczynę na zewnątrz, o mało nie uderzając ją drzwiami. Wyrównał koszulę, która leżała na nim trochę pod dziwnym kątem. Wsadził ją w spodnie i wyszedł do Alexii
- Nie, nie, spoko. Już jestem gotowy.- wyszczerzył się znowu. Wyciągnął dłoń przed siebie, pokazując na schody- Idziemy?
Dziewczyna odwzajemniła mu uśmiech.
- Oczywiście. Może do ogrodu?
- Jasne.- zszedł z nią po schodach, puszczając dziewczynę przodem, jak prawdziwy dżentelmen.- Co tam u ciebie słychać?
- Ah, nic specjalnego. A co u Ciebie? - Zapytała, o mało co się spadając przez to ze schodów. Kiedy Bill zauważył, że zachwiała się na schodach, złapał ją za łokieć, aby nie upadła. Uśmiechał się przy tym przez cały czas. ,, Eh, wystarczy chwila nie uwagi '' pomyślała dziewczyna.
- Właściwie, to właśnie spałem. Sebastian dał nam dzisiaj taki wycisk, że ledwo zsiadłem z miotły.
Tym razem nie wytrzymała i roześmiała się. Spojrzała na twarz Billa na której malowało się ogromne zmęczenie. Zaczynała mieć powoli wyrzuty sumienia, że zawraca mu głowę, kiedy jest taki wykończony.
- Sebastian? Dał wam aż taki wycisk? W życiu bym się po nim nie spodziewała.
Skrzywił usta w uśmiechu. Machnął ręką.
- Oo, nawet nie wiesz jak bardzo! Strasznie mu się podnosi ciśnienie, kiedy myśli o zbliżającym się meczu. Koniecznie chce wygrać z Feroxem. Uważa, że da mu to niezłą przewagę.- pokręcił głową i również się roześmiał.- Ale to nie ważne. Jeszcze parę takich treningów i dam mu popalić. A jak nie ja, to pewnie Nina.
- Tak, pewnie tak.
Zapadła chwilowa cisza. Alexia miała okazję zejść bezpiecznie ze schodów, by nie spaść i dożyć jutrzejszego dnia. Skierowali się w stronę ogrodu, który oboje lubili, a Alexia chcąc przerwać gadkę o quidditchu, narzuciła inny temat do rozmowy.
- Jak ci idzie na zajęciach z Obrony przed Czarną Magią? Ja dziś miałam pogawędkę po lekcjach z panem Rekall'em
Bill Wsadził dłonie w kieszenie spodni, idąc wolnym krokiem, posuwając stopami po podłodze.
- Tak? A coś się stało?
Szatynka wbiła swój wzrok w podłogę ukrywając szyderczy uśmieszek.
- Nic się takiego poważnego nie stało. Po prostu zamiast słuchać jego nadzwyczaj nudnej gadki próbowałam naprawić torbę.
Prychnął ze śmiechu.
- Cóż, gdybym chodził do niego na zajęcia, to pewnie nie raz by mnie z nich wyrzucił. Szczęście, że ich jednak nie wybrałem.
- Nie jest aż taki zły, ale czasami to rzeczywiście mi zagra na nerwach. - odparła, po raz kolejny przypominając sobie dzisiejszą sytuację.
- Dobrze, że jednak nic takiego się nie stało.- otworzył przed dziewczyną drzwi prowadzące do ogrodu.
Alexia weszła pierwsza, Bill tuż za nią zamykając za nimi drzwi. Rozejrzała się i podobało jej się bardzo to, co widziała. Oh, jak ona lubiła przebywać w tym ogrodzie!
- Dawno tu mnie nie było, jest jeszcze piękniej niż wcześniej - rzekła dziewczyna, kompletnie zauroczona widokiem jaki dojrzała.
Wzruszył ramionami, idąc chwilę za dziewczyną.
- Chciałbym mieć więcej czasu, na przebywanie tu. Niestety, ale lekcje i treningi mi na to nie pozwalają. Cieszę się, kiedy mogę znaleźć chwilę dla siebie, albo dla kumpli.- odpowiedział i ponownie zrównał się krokiem z dziewczyną.
- Taa, znam to. Nauka zajmuje mi większość mojego czasu. No ale cóż, takie życie. Lepsze to, niż siedzenie i nudzenie się całymi dniami, no nie? - zapytała.
Spojrzał na brunetkę i uśmiechnął się szeroko.
- Jak dla mnie byłoby super.
Alexia uśmiechnęła się i spojrzała na przechodzących koło nich znajomych.
- Wiesz, ja bym się chyba zanudziła. Jestem człowiekiem, który ciągle musi coś robić, bo inaczej będzie wszystkim się uprzykrzał - roześmiała się
Szedł wolnym krokiem obok dziewczyny, wpatrując się na jakiś obiekt przed nimi.
- Przecież nie samą nauką człowiek żyje. W tej szkole jest tyle do roboty, jest tyle osób, a większość czasu spędzamy na obowiązkach. Powinniśmy mieć chwilę tylko dla siebie, na zabawę, odpoczynek. Ileż można się uczyć?
Eh, dziewczyna - chodź niechętnie - przyznała mu rację.
- No, rzeczywiście. Ale skoro to nasz wolny czas, to może przestaniemy rozmawiać o nauce? - zaproponowała.
Uśmiechnął się w odpowiedzi, nic nie mówiąc. Podszedł do ławki pod murem i usiadł na niej, gestem pokazując, aby również to zrobiła. Oparł się plecami o oparcie ławki i wystawiwszy twarz do słońca, przymknął oczy.
- A o czym chciałabyś rozmawiać?- zapytał po chwili, przerywając ciszę.
- No..na pewno nie o nauce - rzekła, siadając koło chłopaka.
- W takim razie jest bardzo dużo innych tematów.
Alexia spojrzała się na przyjaciela i przymknęła oczy. Chwilę myślała na jaki temat mają rozmawiać, aby rozmowa się rozkręciła. W końcu, nie wymyśliła nic i rzekła tylko:
- No, tylko od czego by tu zacząć – odparła.
Zapanowała cisza. Alexia poczuła, że znowu musi zacząć rozmowę. Przecież to jej przyjaciel, zawsze oboje mają tyle do powiedzenia, a nie umieją czasami rozmawiać ze sobą nawzajem. Zawsze ją to dziwiło.
- Ładna dziś pogoda, prawda? Jest bardzo ciepło, jak na szkołę na Grenladnii.
Uśmiechnął się i otworzył oczy, patrząc na błękitne niebo.
- Faktycznie, wyjątkowo dziś ładnie. Aż chciało się w końcu wyjść z sypialni i zobaczyć słońce. Tym bardziej, kiedy ma się tak miłe towarzystwo.
Dziewczyna uśmiechnęła się i zachichotała, co jak później zrozumiała było lekko głupawe i dziwne. Nienawidziła chichotać pod nosem.
- Również tak twierdzę. A na niebie ani jednaj chmurki..
Brunet patrzył przed siebie. Gdzieś niedaleko nich pojawił się jego przyjaciel, Mattias. Jego kolega uśmiechał się i machał ręką, aby Bill podszedł. Ten jednak chyba nie miał zamiaru się ruszyć. Szatynka spojrzała dyskretnie kontem oka na wygrzewającego się na słońcu przyjaciela. Brakowało jej go bardzo, choć prawdę mówiąc dziewczyna musiała przyznać, że stęskniła się za wszystkimi w Snow. Tymi bardziej i mnie przez nią lubianymi. Teraz, siedząc tu z Billem i rozkoszując się chwilą nie może nawet wyobrazić sobie, co to będzie, kiedy przyjdzie im się wszystkim rozstać.
Spojrzała na stojącego nieopodal Mattiasa, który dalej machał tą ręką w kierunku Billa, zachęcając go, by podszedł. Ten zaś wykrztusił z siebie tylko:
- Szkoda, że niektórzy próbują ten dzień popsuć.- Spojrzał nagle na Alexię.- Czasem mam ochotę się gdzieś ukryć, aby nikt mnie nie zobaczył.
- Dlaczego? - zapytała, marszcząc czoło i kompletnie nie rozumiejąc chłopaka.
Przewrócił oczami.
- Sebastian męczy mnie treningami, nauczyciele nauką, Mattias non stop robiłby dzikie imprezy... Od kiedy nie ma dziewczyny, próbuje sobie czymś zająć czas. A ja... Jestem jak to koło ratunkowe, zawsze obok, zawsze gotowy pomóc, zabawić się. To czasem męczy. Jedyną chwilą odpoczynku, jest dla mnie sen. Dlatego właśnie kiedy przyszłaś, byłem zaspany.- wytłumaczył szybko, na powrót wystawiając twarz do słońca i zamykając oczy.
- Aha. Przepraszam, jeśli ja też ci się aż tak uprzykrzam.. - odparła, nie ukrywając, że trochę dotknęły ją słowa przyjaciela.
Szybko się wyprostował i spojrzał na dziewczynę. Pokręcił gwałtownie głową.
- Nie! Oczywiście, że nie. Przepraszam, jeżeli tak to właśnie zabrzmiało.- wypuścił głośno powietrze, zastanawiając się, jak to wszystko wytłumaczyć.- Po prostu... Sebastian aby zapomnieć o Sorine przeniósł całą energię na quidditch, Mat ma za dużo energii, też nie może jej jakoś sensownie spożytkować. To o nich mi chodziło, nie o ciebie.- powiedział, patrząc Alexii w oczy.
Dziewczyna głęboko miała nadzieję na taką odpowiedź. Odetchnęła głęboko i rozluźniając się spojrzała ponownie w niebo.
- Nic nie szkodzi... A Sebastianem się nie przejmuj. Przejdzie mu. Mam nadzieję..
Uśmiechnął się, kiedy zorientował się, że dziewczyna zrozumiała. Spojrzał na zegarek na nadgarstku.
- Nie jesteś może głodna? Niedługo będzie obiad.- powiedział spokojnym już tonem.
Alexii właśnie zaburczało w brzuchu, kiedy usłyszała słowa obiad. To dziwne, gdyż wcześniej nie odczuwała głodu, lecz teraz doszła do wniosku, że chętnie by coś przekąsiła.
- Więc chodźmy. W sumie, to trochę zgłodniałam, a ty?
Poklepał się po brzuchu.
- Jak wilk!

***

Oboje byli okropnie głodni jak doszli na miejsce, więc nawet już nie rozmawiali, tylko jedli, by zapełnić jako tako żołądki. Po dłuższej chwili okazało się, że Alexia pierwsza skończyła jeść, więc znowu zaczęła rozmowę:
- Nadal chce ci się tak bardzo spać?
Bill dojadał właśnie swojego kotleta mielonego z ziemniakami, którego miał na talerzu.
- Zasadniczo, to nie. Twoje towarzystwo dobrze mi robi. A czemu pytasz?
- Z ciekawości - odparła grzecznie, spoglądając na smakołyki leżące przed nią, na stole, które nadal ją kusiły, ale chyba nie dałaby rady zmieścić już niczego.
- A ty?- zapytał z pełnymi ustami- Nie masz ochoty się pouczyć?- zapytał, szczerząc się szeroko.
- Zabawne. A wiesz, że nie? Na chwilę obecną mam dość tych książek. Muszę sobie znaleźć przyjaciół, ale nie takich papierowych - zaśmiała się
Spojrzał na nią kątem oka, zatrzymując widelec w połowie drogi do ust.
- Jednego chyba już masz?
- Kogo? - zapytała, nie wiedząc o co chodzi Billowi, jednak po chwili ocknęła się i miała ochotę stuknąć się w głowię.- Aaaaa, Ciebie!
Uśmiechnął się, przeżuwając.
- A nie?
- No oczywiście, że tak! - odparła. Rozejrzała się dookoła, przelatując wzrokiem po twarzach ludzi, którzy ją mijali. - Jestem już tutaj dziesiąty rok a mam wrażenie, że nie znam tutaj połowy ludzi. Muszę częściej wychodzić z pokoju. To całkiem fajne.
- W czym więc problem?- zapytał i wziął szklankę z sokiem. Upił kilka sporych łyków.- Jeżeli się nie otworzysz, nikt nie zrobi tego za ciebie. Trzeba próbować, to nic nie kosztuję.
Alexia spojrzała na przyjaciela.
- Tak, wiem.. Tylko dla mnie ciężko jest się otworzyć.
Zmarszczył brwi, trochę tego nie rozumiejąc.
- Przecież to nie jest nic trudnego powiedzieć cześć i zacząć rozmowę. Jest bardzo mało osób, które skreślą cię już za sam wyraz twarzy.
- Dla Ciebie to wszystko jest proste, Bill - Uśmiechnęła się do niego.
- Bo tak jest.- odpowiedział szybko.- Jeżeli zamkniesz się w czterech ścianach, możesz wiele rzeczy przegapić. Niestety, ale czasu nie cofniesz, a żałować tego, co cię ominęło jest bardzo prosto.
Alexia wiedziała, że w słowach Billa jest nadzwyczajnie wiele racji.
- Wiem, wiem. Zgadzam się z Tobą.
Dziewczyna spojrzała się na swój talerz.
- Będziesz jadł coś jeszcze?
Odsunął od siebie talerz i opadł ciężko na krzesło.
- Niee, nie dam już rady.- odpowiedział, zmieniając temat.- Nie dam chyba rady wstać.
Szatynka uśmiechnęła się szeroko
- Dasz radę, wierzę w Ciebie. Ja już muszę wracać do moich czterech ścian, ehh..
Spróbował podnieść się z krzesła, więc złapał się rękoma za stół.
- Może cię odprowadzić?
- A może ci pomóc? - zapytała. - Ale jeśli mnie odprowadzisz to na pewno się nie pogniewam.
Pokręcił głową i wstał szybko z krzesła.
- Dam sobie radę.- uśmiechnął się szeroko, przybierając na powrót wesołą minę.- W takim razie chodźmy.
- Właśnie, chodźmy.
I oboje poszli wolnym krokiem w kierunku żeńskiego dormitorium Placidusa.

5 komentarzy:

  1. Kasiu, notka ładna, Alexia jest przeurocza, zwłaszcza przy kontaktach z Billem. Podoba mi się kontakt między nimi. Szkoda tylko, że między dialogami jest tak mało przemyśleń Alexii, na temat Billa, wydarzeń, itp. Staraj się pisać tego więcej, bo bez tego sam dialog jest bardzo suchy. Fajnie, że notki tak często, oby tak dalej :D
    Tośka

    OdpowiedzUsuń
  2. Brakowało mi przemyśleń Alexii. Ciągle było, że poszli, zrobili coś, ale nie było nic o tym, co ona sądziła o tym, co mówił Bill, nie było opisów tego, co widzi... Ogród tak ją zachwycił, ale nie było nawet słowa o tym, co tam zobaczyła :(.
    A tak to notka była ładna. Całkiem sympatyczna z nich para przyjaciół, ale Alexię to trzeba za język ciągać, aby cokolwiek powiedziała :D.
    Oby wena Cię tak trzymała, jak teraz :). Ade.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytalam już jakiś czas temu, ale nie miałam dobrych słów na komentarz. Niestety, słowa i tak nie nadeszły, a napisać trzeba ;)
    Zgadzam się z dziewczynami, za mało opisów. Pisałam ci to już przy poprzedniej notce z Billem.
    Potwierdzam słowa Goski, Alexie trzeba nieźle wymeczyc, aby coś powiedziala ;) Ale powoli widać różnice. Zaczyna się otwierac.
    Pisz dalej, pisz!
    Pozdrawiam,
    F.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla odmiany nie będę jojczyć, że jest za mało opisów (choć to prawda). Za to udzielę Ci rady mojego mistrza: 'opisywanie historii i kreacja bohaterów nie polega tylko na tym, żeby wczuć się w postać, żeby patrzyć na świat przez pryzmat jej oczu, ale na tym, żeby na każdym kroku dreptać jej po piętach, podglądać, prześladować, chodzić za nią krok w krok". Dlatego może spróbuj spojrzeć z boku na sytuacje w której znajduje się Alexia i wtedy dostrzeżesz przestrzeń, ale i jej przemyślenia :) Jeśli chodzi o treść, to coraz większą sympatią darzę Alexią, jest urocza, mimo swojej małomówności :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam notkę trzy razy chyba, nawet raz zaczęłam pisać komentarz, ale jakoś ostatnio wszystko miało tendencję do przerywania mi XD
    W każdym razie: notka-dialog. Wolałabym po stokroć o wiele więcej myśli, opisów. W dodatku w niektórych miejscach w dialogu wygląda to tak, jakbyś zrobiła kopiuj-wklej kwestie Twoje i Fantasy, bez jakiejkolwiek obróbki, której przecież wymagają opisy sytuacji. Czasami jest tak że ktoś coś mówi, opis sytuacji, a następna kwestia odnosi się do sytuacji sprzed opisu. Przeglądając "surówkę" dialogową zastanów się co i kiedy dana postać ma mówić. Przecież to nie jest sztywno narzucony balast- niektóre opisy Fantasy możesz przerobić na swoje (a właściwie powinnaś), a z niektórych zrezygnować, inne wręcz napisać samemu.
    Co do postaci Alexii- jest ciekawą osóbką, zupełnie inną niż cała reszta snowhangowskiej zagrody. Czyta się o niej z lekkim rozrzewnieniem, bo masz na nią ten nastoletni wpływ, który większość z nas niestety już utraciła, nawet jakby się starała go odszukać, to zawsze będzie to tylko "znalezisko" zabarwione zębem czasu.
    Życzę ci weny i wytrwałości,
    Leilanii

    OdpowiedzUsuń