wtorek, 2 lipca 2013

Część IV

 Dla wszystkich. Notka może nie najlepsza, więc proszę o wybaczenie :)



    Alexia szła powoli korytarzem. Ubrana w mundurek szkolny i długą, czarną pelerynę powiewającą na boki przy każdym kroku.. Nigdzie jej się nie śpieszyło. Wstała dziś bardzo wcześnie. Przygotowała się na zajęcia i wyszła z dormitorium. Doszła do wniosku, że nie chce siedzieć w dormitorium, niedługo tam będzie tłok i zgiełk, a ona nie chce się plątać pod nogami. W prawej ręce trzymała podręczniki, które wypadły jej z rozprutej torby, która była wynikiem zahaczenia o klamkę jednej z sal lekcyjnych. Oczywiście, mogła iść zmienić torbę, ale nie chciało już jej się wracać do pokoju. W lewej ręce trzymała różdżkę z ciemnego drewna, którą bawiła się przechadzając się szkolnym korytarzem. Puszczała bańki mydlane, które latały, unosiły się coraz wyżej, aż w końcu pękały przy suficie. Bardzo lubiła zabawy różdżką i nie mogłaby sobie wyobrazić, co by było, gdyby nie była czarownicą.
Radosnym krokiem przemierzała zamek, krocząc ku sali do Obrony przed Czarną Magią. Nie szła tą drogą co zwykle, wybierała korytarze, którymi przeważnie nie chodziła na te zajęcia. Można powiedzieć, że zrobiła sobie małą wycieczkę po szkole, mimo że znała ją jak własną kieszeń. Wchodząc po schodach prowadzących na piętro, Alexia zauważyła Billa, który stał niedaleko, jedząc batona. Spojrzała się za siebie i postanowiła się z nim przyjaźnie przywitać. Podeszła i powiedziała przyjaznym tonem:
- Cześć Bill, co u Ciebie słychać?
Chłopak nieświadomy niczego brał kolejnego gryza batona, kiedy usłyszał powitanie dziewczyny. Odwrócił się i uśmiechnął na widok znajomej.
- Alexia, cześć!- zawołał, autentycznie uradowany. Spojrzał na batona i schował go zaraz do kieszeni. Wytarł usta dłonią, strzepując okruszki i czekoladę.- W sumie to nic ciekawego. Nawet się nieco nudziłem.
- Taa, u mnie też. Właśnie idę na zajęcia z Obrony przed Czarną Magią. - odpowiedziała z widocznym entuzjazmem w głosie, kiedy mówiła ‘ Obrona przed Czarną Magią’. Rzeczywiście, bardzo lubiła te zajęcia. Były one jednymi z ciekawszych w Snowhange, przynajmniej dla niej. Interesowała się tym, gdyż w przyszłości planowała zostać aurorem.
Ponownie spojrzała się za siebie. Miała wrażenie, że ktoś ją obserwuje, mimo że za nią nie było prawie nikogo. Aczkolwiek czuła, na pewno czuła czyjś wzrok na sobie. Nie wiedzieć czemu od razu przypomniała jej się zeszła noc, impreza i rozmowa z Aaronem. Chciała go za wszelką cenę unikać i nie dopuścić do spotkania z chłopakiem. Oh, jak on ją denerwował tą swoją namolnością! Rozejrzała się na boki. W końcu jej wzrok przystanął na twarzy Billa.
- Masz jeszcze na policzku trochę czekolady. – odparła. Zaśmiałaby się, ale raczej nie wypadało. Musiała przyznać, że widok przyjaciela umazanego w czekoladzie sprawił jej nie lada radochę. Ten zaś wyszczerzył się, pokazując swoje białe zęby. Najpierw spróbował dosięgnąć językiem czekoladę na policzku, co dla Alexii wyglądało komicznie. Po chwili zaczął trzeć policzek palcem, oczywiście nie trafiając w plamę.
- Już?- zapytał, wciąż przyjacielsko się uśmiechając.
- Bardziej w prawo.
Potarł mocno prawy policzek, aż się zrobił bardzo czerwony.
- Już?- zapytał ponownie, po czym wziął od dziewczyny książki, które zaczęły jej bardzo ciążyć.- Mogę ci potowarzyszyć do klasy? Wiesz, tak na wszelki wypadek, gdybym miał się znów ubrudzić.- posłał jej wesoły, przyjacielski uśmieszek, który dziewczyna szczerze odwzajemniła. Bill zawsze potrafił ją rozbawić. Był niezwykle zabawny i miły dla niej. Był też otwarty, czego Alexia bardzo mu zazdrościła . Potrafiła otworzyć się tylko przy osobach bardzo bliskich jej sercu.
- Dziękuję ci bardzo. Moja torba znowu się rozpruła. Szkoda, lubiłam ją. – westchnęła, przypominając sobie, by unikać kontaktu z Aaronem. Po raz któryś z kolei spojrzała się za siebie, upewniając się w przekonaniu, że po chłopaku nie ma śladu. Tak też było. Mimo to, lepiej uważać. On potrafił znikać niepostrzeżenie i pojawiać się błyskawicznie, jakby wyrósł spod ziemi.
Ciągnąc rozmowę dalej, Alexia rozpoczęła w inny temat. Zapytała, choć wiedziała, że to pytanie, z którym wyskoczyła ni stąd ni zowąd nie było najlepsze:
- Grasz w Quiddichta?
Przyjaciel roześmiał się. Szatynka od razu wiedziała czemu. Sama była w drużynie i znała składy drużyn przeciwnych. Miała ochotę stuknąć się w głowę, lecz słowo się już rzekło.
- Jasne, że tak, głuptasie. Przecież już od dobrych trzech lat jestem w drużynie.
- Ahh, no rzeczywiście! – odrzekła. Zamotała się, to chyba przez to, że była niewyspana.
- Nie przejmuj się, każdemu może się zdarzyć zapomnieć. W końcu Nina odbiera wszystkie piłki, które lecą w moją stronę, zabierając mi przy tym okazję do strzału. - roześmiał się krótko. Przestał, kiedy nagle coś sobie przypomniał - Ciekawe jak nam w tym roku wyjdzie. Przecież drugi mecz mamy z wami!- szturchnął ją lekko w bok, co spowodowało, że dziewczyna spojrzała mu prosto w oczy.- Postaramy się was aż tak bardzo nie ograć!
Alexia zaśmiała się i przystała na chwilę. Znów spojrzała się za siebie i odpowiedziała, chcąc się odgryźć, co specjalnie jej nie wyszło:
- Chyba przeceniasz swoje możliwości, przyjacielu.
Pokręcił przecząco głową.
- Chyba nie wiesz, o czym mówisz. – zaczął - Mamy nowego kapitana, który ostro się za nas wziął. Codziennie katuje mnie nowymi zestawieniami. Czasem mam już go serdecznie dosyć.
Szatynka zmarszczyła pytająco brwi. Nic nie słyszała o nowym kapitanie swoich rywali. Przestraszyła się, nie wiedziała czego ma się spodziewać, mimo to szła ramię w ramię z przyjacielem nic nie mówiąc i czekając, aż kolega powie jej coś więcej na dany temat. Lecz w końcu nie wytrzymała i zapytała:
- A kto jest waszym nowym kapitanem?
- No jak to kto? - zaczął, jakby to była najoczywistsza rzecz pod słońcem, co spowodowało, że Alexia miała wrażenie, iż tylko ona nie wiedziała o nowym kapitanie. - Jaśnie nam panujący, wspaniały, miły, uczynny, inteligentny pan prefekt, Sebastian! - uśmiechnął się i spojrzał z zaciekawieniem na dziewczynę. - Nie słyszałaś o tym?
Alexia otworzyła szeroko oczy. Kompletnie się tego nie spodziewała. Sebastian? Kapitanem? Dziewczyna nie potrafiła sobie wyobrazić Sebastiana w roli kapitana. Wydawał jej się za.. Hm, delikatny? Nie, to by było złe określenie, ale szatynka nie potrafiła znaleźć innego słowa określającego nowego kapitana przeciwników. Aczkolwiek zaciekawiła ją jedna rzecz, o której wspomniał Bill.
- Nic o tym nie wiedziałam. A to dlaczego masz go dosyć? Jest aż tak wymagający?
- Nie zrozum mnie źle. Facet faktycznie ma talent do tego co robi, ale czasem wszystko chce aż za bardzo kontrolować. Na treningach wyciska z nas siódme poty i mogę się założyć, że to dla niego zbyt mało - wytłumaczył spokojnie. - Wcale się nie dziwię, że to jego wybrali. Potrafi zapanować nad naszą gromadką, nawet nad rudą. Był idealnym kandydatem.
- Cały Sebastian. Stara się jak tylko może, przynajmniej widać, że mu bardzo zależy i drużyna nie jest mu obojętna. To cecha, którą powinien posiadać każdy kapitan. A przynajmniej każdy dobry kapitan, który dąży do zwycięstwa swojej drużyny. – odpowiedziała, po czym zapanowała krótka cisza. Nie była niezręczna, wprost przeciwnie, była bardzo przyjemna. Oboje szli w milczeniu. Tylko Alexia co jakiś czas odwracała swój wzrok do tyłu. W końcu dziewczyna ponownie zaczęła rozmowę, widząc swoją klasę.
- To tutaj, sala Obrony przed Czarną Magią. Naprawdę dobrze mi się rozmawiało i bardzo dziękuję za poniesienie książek. Słuchaj, a może się kiedyś gdzieś umówimy?
Zamrugał oczami, chyba nie do końca rozumiejąc, o co dziewczynie chodzi. Musiał to po prostu źle zrozumieć, gdyż Alexii chodziło tylko o spacer.
- Umówimy?- zapytał, znów się okropnie szeroko szczerząc. Podniósł wysoko brwi i oddał jej książki. Szatynka rozumiejąc już o czym pomyślał chłopak, miała ochotę wybuchnąć gromkim śmiechem, aczkolwiek nie zrobiła tego. Znowu zrobiło jej się głupio, więc zaczęła się tłumaczyć.
- Eee, no w sensie tak jako przyjaciele. A o czym myślałeś?
Kiwnął głową, dając jej znak, że rozumie i nie musi już mówić więcej.
- Jasne, nie ma problemu. - Usłyszał drugą część jej wypowiedzi i zasępił się, rozmyślając dokładnie nad ostatnimi słowami wypowiedzi koleżanki. - Sam nie wiem, chyba pierwsze, co mi przyszło do głowy to randka. Wybacz Alexio, ale tak to właśnie zabrzmiało. - Posłał jej przepraszający uśmiech.
- To przepraszam, że to tak zabrzmiało, nie gniewaj się, chodziło mi o wyjście gdzieś jak przyjaciele..
Machnął ręką, jakby nie miało to już dla niego żadnego znaczenia.
- Spoko, wszystko rozumiem. - Uśmiechnął się do niej raz kolejny. - No nic, będę już uciekał. - Obok nich przeszedł Sebastian, okropnie nad czymś zamyślony. Nim przekroczył próg, podniósł głowę i zauważył jedynie Billa.
- Bill, dobrze, że cię widzę - powiedział do niego. - O 18 widzę cię w naszym dormitorium. Mamy do pogadania. - Blondyn poszedł dalej, nawet nie zauważając stojącej obok dziewczyny, co ją troszkę uraziło.
- Widzisz, żyć mi nie daje - poskarżył się z uśmiechem Bill. - No ale nic, już ci nie przeszkadzam. Miłego dnia.
- Nigdy nie przeszkadzasz – odparła. - Trzymaj się i powodzenia na treningu. - Pomachał jej jeszcze tylko ręką na pożegnanie i odszedł w swoją stronę.
Alexia zrobiła to samo, otworzyła drzwi i weszła do sali, mówiąc wesoło i donośnie 'dzień dobry!', po czym usiadła w trzeciej od przodu ławce, koło okna, w rzędzie po lewej.



5 komentarzy:

  1. Bardzo mało nowych informacji o Alexii, a szkoda. Notka ładna, ale za wiele nie wnosi póki co, więc czekam na ciąg dalszy :) Lubię Alexię za to, że jest taka normalna. Bardzo ładna grafika :D
    Aha, ciekawe co tam kombinujecie z Alexią i Billem :D
    Tośka

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha! Już zdążyłam zapomnieć o tym dialogu. Uwielbiam czytać o swoich postaciach, to takie... Fajne xD
    Po pierwsze, świetne tło! Ja cię, takie sweterkowe! Super, strasznie mi się podoba, zmieniłabym jedynie kolor na tym ciemnym, prześwitującym tle, bo razi po oczach.
    Dwa, sama notka. Brakowało mi troszeczkę przemyśleń Alexii, tych związanych z Billem np. Serio, czekałam na to, bo chciałam się dowiedzieć co też ona o nim myśli :) A tu psikuj, niestety. Ale mam nadzieję, że jeszcze coś razem napiszemy.
    Ogólnie fajnie, szybko się czytało.
    Pozdrawiam i życzę weny,
    F.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hue hue hue... Sebastian jest w stanie opanować rudą. Jaaaaasne.
    Ładny ten dialog, ale notka jest krótka. Lubię Billa jako postać, to tak btw. Natomiast Alexia jest przewrażliwiona na punkcie Aarona. To nawet zabawne. Otwiera szafkę i boi się, że wyskoczy jej Aaron. Otwiera torebkę, a tam Aaron. Potknie się - to przez Aarona! Hihi, żartuję sobie :D.
    Sweterkowe tło <3!
    Weny :* (i dłuższych notek!)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm, miła scena rodzajowa. Tak jak dziewczyny napisały nie wnosi zbyt wiele, ale to taki słodki, delikatny obrazek, na który przyjemnie jest popatrzeć. Zresztą tak samo słodki i delikatny jak sama Alexia. Właściwie wydaje mi się, że jest nieco nieporadna w kontaktach z innymi, co nadaje dozę realizmu jest Aaronomanii. Jeśli chodzi o Billa to przypominało to bardziej jedno z pierwszych spotkań znajomych (pytanie, bla bla), niż spotkanie przyjaciół, ale nie ujmuje to uroku całemu zajściu.
    Czekam na więcej i życzę weny.
    Marcela

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej. Jaki ładny szablon! Taki- zimowy :D
    Co do notki- wszystko co powiedziały dziewczyny to prawda: trochę krótko, trochę za mało "czegoś", za mało przemyśleń Alexii. Bill jest bardzo sympatyczny, szkoda że nam go tutaj troszeczkę bardziej nie otworzyłaś, bo tak to jest z tymi postaciami pobocznymi, że jakoś tak nam znikają, dlatego każdą okazję do przedstawienia ich powinno się wykorzystywać na 120% :D
    Pragnę zauważyć coś, co jak dla mnie jest wielkim plusem: Alexia bawi się różdżką, takie proste! A jednak tak niewielu uczniów Snow to robi! Pięknie, to mi się podobało. Kilka razy w dialogu miałam ochotę strzelić sobie facepalm. Nie wiem czy takie było twoje zamierzenie czy nie bo w sumie z nitki to nie wynikało, ale no doprawdy Alexia pytająca Billa, PRZYJACIELA, o to czy gra w Quidditcha... No trochę mnie to rozbroiło.
    Czekam z utęsknieniem na coś dłuższego i... nie wiem, bardziej dopieszczonego? Tak, chyba tak :)
    Pozdrawiam,
    Lei

    OdpowiedzUsuń